Niepełnosprawny kibic Ruchu czeka na pomoc
dodany: 2009.03.23
Adam Kujawa, niepełnosprawny fan Ruchu i bohater reportażu "Gazety", jest w potrzebie. Nie ma pracy, grozi mu eksmisja z mieszkania, rozpada się jego rodzina Z pomocą spieszą kibice i piłkarze "niebieskich".
Adama poznałem na Cichej. Człowiek, którego choroba przykuła do wózka, przyjechał wtedy na spotkanie z piłkarzami Ruchu. Założył na głowę niebieską bandanę, przewiązał szyję klubowym szalikiem i ruszył w długą drogę z Gliwic - gdzie mieszka - do Chorzowa.
Pochodzący z Warszawy Adam opowiadał mi potem, że to dla niego wielkie wyzwanie. Mówił o autobusach nieprzystosowanych do przewozu wózków, o oglądaniu meczu zza pleców kibiców - bo ochroniarz nie pozwala zjechać na murawę, o miłości do Ruchu, którą odkrył w sobie w ośrodku w Mikołowie, dokąd w wieku 13 lat zawiodła go dystrofia mięśniowa.
Adam opowiedział też o gliwickim fanklubie Ruchu, który sam rozkręcił. Nie bał się o tym mówić, chociaż wiedział, że pseudokibice Piasta znajdą go i przyjdą pod jego dom. Tak się stało. W jego okna rzucano kamieniami, zniszczono podjazd, którym pokonywał schody prowadzące do drzwi mieszkania. - Nie warto się tym zajmować - powtarzał, gdy prosiłem go, by zgłosił to na policję. On się nie bał, ale jego żona już tak. Także za nowo narodzonego synka Nikodema.
Teraz Adam został sam.
- Wiem, że godność nie pozwala mu prosić o pomoc. Ale my i tak to zrobimy! - mówi kapitan Ruchu Wojciech Grzyb, który już raz pomógł Adamowi. To dzięki jego zaangażowaniu niepełnosprawni kibice mogą teraz oglądać mecze na Cichej z poziomu boiska. O tej sprawie pisaliśmy w "Gazecie".
Grzyb dowiedział się o problemach Adama od kibiców, którzy już zastanawiają się, jak pomóc koledze. - Sytuacja Adama jest naprawdę nieciekawa. Zajmował się projektowaniem stron internetowych, ale teraz nie ma żadnych zleceń, więc nie ma za co żyć. Renta nie wystarcza mu na zapłacenie rachunków. Chcą go wyrzucić z mieszkania - mówi Damian Czechelius, kolega i fan niebieskich. - Adama wszyscy znają i szanują. Kibice na pewno nie zostawią go w potrzebie - podkreśla.
Jak fani Ruchu chcą pomóc Adamowi? - Najprościej będzie puścić w ruch skarbonkę podczas meczu - proponuje inny kolega Adama z gliwickiego fanklubu Ruchu.
Kibice chcą też zorganizować internetową licytację klubowych pamiątek, Grzyb zapewnia, że chętnie odda na ten cel swoją koszulkę. - Jestem pewny, że nasi kibice nie zawiodą. Mamy przyjaciół w Niemczech, Irlandii, na nich Adam też może liczyć - podkreśla piłkarz. Wpłaty można też dokonać na bankowe konto Adama:
ING O/Gliwice 19 1050 1298 1000 0022 5101 5067
- Adam chce się wyprowadzić z Gliwic. Znalazł już nawet fajne mieszkanie w Chorzowie, ale bez mebli, no i trzeba zapłacić trzy tysiące złotych kaucji. Pomóżmy mu znaleźć swój kąt, a potem poszukamy dla niego pracy - dodaje Damian.
Ruch też nie będzie stał z boku. - Doraźna pomoc jest ważna, ale dużo bardziej istotne jest, by zapewnić Adamowi bezpieczeństwo na co dzień. Może jego umiejętności będą pomocne przy redagowaniu naszej strony internetowej? - zastanawia się Marzena Mrozik, która odpowiada w klubie za marketing.
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice








